środa, 5 października 2011

Pamiętaj o kosmetyczce

Drogie dziewczyny,
wiele pisałam o tym, że higiena w korzystaniu z kosmetyków na co dzień jest bardzo ważna w zachowaniu nieskazitelnej cery. Takie praktyki jak pranie pędzli, gąbeczek czy uważne aplikowanie podkładów, korektorów i kremów to zapewne jest już oczywiste. 
Teraz wyobraźcie sobie całe to zabieganie o higienę ,które wrzucacie do nie wypranej kosmetyczki!
Cała wasza praca poszła właśnie na marne. O kosmetyczce, pudełku czy kuferku najczęściej nie myślimy wcale, a przecież właśnie tam lądują codziennie akcesoria do makijażu. 
Czy ubrałabyś brudne rzeczy zaraz po kąpieli? Oczywiście, że nie ! dlatego myślmy tak samo o naszych kosmetykach. 
Jeżeli co 5 dni pierzesz pędzle i gąbeczki to pamiętaj o wypraniu kosmetyczki lub umyciu opakowania w, którym je przechowujesz - to zapewni Ci pełną kontrolę nad tym co nakładasz na twarz i jak ona Ci się za to odwdzięczy- Powodzenia!.

Ratunkowe trio

Po tym jak felerna odżywka do paznokci z JOKO zamiast zregenerować moją płytkę doprowadziła do łamania i rozwarstwiania się paznokci TUTAJ- postanowiłam sięgnąć po dawno zapomniany zestaw, który nie raz już mnie uratował.
Chciałabym przedstawić wam skromną firmę ados.

  • preparat do osuwania skórek nr 3
  • regenerator do bardzo zniszczonych paznokci nr 18
  • utwardzacz do paznokci 3w1 nr 11
 Trzy lakiery używane w tej kolejności bardzo dobrze regenerują i zapobiegają łamaniu się paznokci. Pomogły mi przy odbudowaniu płytki po tipsach. Dużym plusem jest także cena. Każdy z nich to zaledwie koszt 5,50. 
Dlaczego jeszcze warto sięgnąć po ten zestaw?
  • nie odpryskuje lakier;
  • ma mało drażniący zapach;
  • nr 11 nadaje zdrowy różowaty kolor płytki paznokcia;
  • pięknie nabłyszcza;
  • nr 18 pomaga przy wzroście paznokci;
  • nr 11 nadaje się jako nabłyszczacz i utrwalacz na kolorowy lakier;
  • zadowalające efekty jak za tak niską cenę.
Szczerze polecam przetestowanie tych lakierów  na własnych pazurkach i przekonanie się, że niepozorne maleństwa są warte tych paru groszy. Dostaniesz je np: w ASTORZE 

sobota, 1 października 2011

One śpią z Tobą

O co chodzi? Zaraz się dowiesz. Ale najpierw opowie Ci moją historię. Jakiś czas temu mój prawy policzek pokrył się niezliczona ilością drobnych zaskórników oraz czegoś na styl liszaja. Nie trudno zgadnąć,że trochę się podłamałam wykonując makijaż widząc co się dzieje z moją twarzą. Pierwsza myśl - coś nie tak robię! Więc:

  • prałam pędzle co dwa dni
  • przed nałożeniem kremu myłam bardzo dokładnie ręce
  • robiłam sobie peeling enzymatyczny
  • nałożyłam maseczkę 
  • sprawdziłam datę ważności podkładu , kremu, bazy , pudru, bronzera i różu 
  • częściej spinałam włosy w pracy
  • starałam się kontrolować aby nie dotykać twarzy dłońmi 
  • sprawdziłam, które nowe  kosmetyki ostatnio używałam 
I tak to trwało tydzień i nic się nie poprawiało. Szczerze myślałam,że mam albo uczulenie na produkty spożywcze albo uczula mnie jakiś kosmetyk. Ale jaki? musiałabym eliminować każdy po kolei. I wtedy przyjrzałam się temu paskustwu dokładniej i zastanowiło mnie dlaczego taki stan utrzymuje się ciągłe w tym samym miejscu a nie występuje w innych częściach twarzy lub ciała? I dlaczego rano wygląda to dużo gorzej niż wieczorem, czy za dnia? Wykryłam co jest przyczyną! 
Nawet nie podejrzewałyście tego- poszewka od poduszki! Tak, tak to ona była nośnikiem całego tego bałaganu na mojej twarzy. Ale jak do tego doszło? 
Wina jest tak naprawdę moja i przyznaję się bez bicia.
Często robię peeling enzymatyczny na noc i zmywam go rano. Śpiąc w nim wycieram kosmetyk w poszewkę, dodatkowo następnego dnia kremuje wieczorem twarz i także kolejna dawka ląduje na poszewce. I po 7 dniach, mam tam całe zaprzyjaźnione grono bakterii, roztoczy i martwego naskórka.(Także dokarmiam zwierzątka swoim kosztem :P)  Teraz zanim położę się spać  z  peelingiem kładę na poduszkę czysty ręcznik. Skóra wróciła bardzo szybko do swojego zdrowego stanu. 

Tak więc dziewczyny ku przestrodze - jeżeli zauważyłyście, że nagminnie powstają wam wypryski w tych samych miejscach, przestudiujcie punkty, które wyszczególniłam na początku i zadbajcie o częściej zmienianą poszewkę na poduszce . Dobranoc 


czwartek, 29 września 2011

domowy Mixing medium rodem od M.A.C

Drogie dziewczyny , o tym że pod cienie warto używać bazy- to zapewne już wiecie. Dzisiaj przeczytałam o niesamowitym prostym kosmetyku Mixing medium. 
Jest to płynny odpowiednik bazy tyle, że do cieni sypkich. Okazuje się, że ów specyfik nie trzeba kupować za bagatelne sumy aby nasz makijaż był taki jaki sobie wyśniłyśmy. Istnieje bardzo prosty i niewiarygodnie tani sposób uzyskania go w domowym zaciszu. Nie będę powielała tekstu - gdyż mija się to z celem, zajrzyjcie na stronkę Wizaż.pl  gdzie Cathy opisała perfekcyjnie cały przepis  - zapraszam TUTAJ